Już dziesięć lat...

Dzieci kochane.., moje dzieci drogie,
dokąd tak śpieszycie się?
Już dziesięć lat wspólnych stanęło za progiem,
kiedyście tyle przebiegli, któż to wie?

Pamiętam, jakby to wczoraj było,
kochani, nigdy dnia tego, nie zapomnę!
Z waszych oczu promieniała miłość,
gdyście przyrzekali sobie, pożycie dozgonne.

Zapachem frezji, wokół pachniało,
a wasze twarze, bladością się powlekły.
Jednej i drugiej Matki serce-zadrżało,
a łzy po twarzy pociekły...

Dlaczego łzy.., zapytacie mnie dziś,
lecz, cóż na to odpowiedzieć mogę?
Może z obawy, czy ramię w ramię potraficie iść,
w tą dożywotnią, małżeńską drogę?

Czy w was miłości będzie na tyle,
by nie zmarnować sobie życia wzajem?
Czy pamiętać będziecie tę przyrzeczeń chwilę,
i to matczyne, z dzieckiem swym, rozstanie!

Gdy myśli te zebrać w całości,
to nie jest tego tak mało.
By zbudziły się wątpliwości,
by serce Matki-zadrżało!

Dziesięć lat pisaliście, wspólną życia księgę,
dziesięć pierwszych lat!
Potwierdziliście tym swoją przysięgę,
mimo potknięć, i człowieczych wad!

Dodatkowe informacje