Odebrana nadzieja...

Wyrwał się z mych piersi
głośny okrzyk, tłumionej boleści..!
Wyrwał się jakoby z ciasnej klatki -
w której już nie mógł się zmieścić..!
Jakby pierś się rozerwała - przez rozrośnięty
ból - rozpaczą..,
żem tak długo Matki nie widziała,
że pewnie me oczy - już jej nie zobaczą!


Boże mój... Dlaczego znaleźć nie mogę
z mego dołka - wyjścia jakiegoś sposobu..?
Otwórz me oczy i wskaż mi drogę,
bym się z Matką spotkała -
nim zejdziemy do grobu.

8 stycznia 1998r.

O pomoc żem Cię właśnie
Stwórco Wszechmogący prosiła,
nie wiedząc, iż życie Matki mej - gaśnie -
żem się z prośbą mą - spóźniła..!
Gdyż przed kilkoma ledwie chwilami,
przez telefon - wiadomość nadeszła smutna,
że nadzieję mi tę odebrała,
wraz z życiem Matki - śmierć okrutna..!

Dodatkowe informacje