Płynęli łodzią...

Płynęli łodzią po jeziorze,
wzburzonym, gwałtownym, szumiącym.
Płynęli do Genezaret o nocnej porze,
a wiatr był przeciwny, męczący.

Z trudem wiosłując płynęli,
po wodach jeziora wzburzonych.
Wyczerpani, znużeni, sił już nie mieli
- walcząc z żywiołem szalonym..!

Wiatr rzucał falami.., wioślarze płynęli,
z trudem sunęła łódź do przodu.
Wtem, człowieka postać wszyscy ujrzeli,
idącego ku nim - tą wzburzoną wodą..!

Więc niektórzy zakrzyknęli z trwogi,
widząc na jeziorze - ową zjawę..!
W ciemnościach postaci rozpoznać nie mogąc
poczuli w sercach - nieznaną obawę.

Lecz to był Jezus.., Jezus sam!
Odezwał się do nich, obawy uśmierzył.
Piotr, więc zapragnął podejść tam -
gdzie stał Pan, gdyż weń uwierzył.

A Pan widząc szczere serce jego,
tak pełne wiary.., tak pełne ufności.
Zezwolił Piotrowi by podszedł do Niego -
pomimo burzy, i wód nawałności.

Lecz uczyniwszy ledwie kroków kilka,
uległ Piotr zwykłej, ludzkiej słabości.
Wystarczyła trwogi jedna tylko chwilka -
a tonąć zaczął - w tych wód nawałności..!

A gdy tak tonął do Pana wołając,
Pan rękę wyciągnął i uchwycił go.
Wierni, którzy proszą - pomoc otrzymują,
gdy burzy życiowej ogarnie ich zło..!

Wiatr się uciszył i fale z cicha
na jeziorze przysiadły - zgromione.
Gwałtownego szumu wód nie było słychać,
gdyż Pan użył Swej mocy - nieograniczonej..!

Płynęli łodzią po cichym jeziorze,
uczniów dwunastu - a z nimi Syn Boży.
Bez pomocy Pana - któż wytrwać może,
gdy życiowa burza - trudności rozmnoży..?

Tylko z Panem nam płynąć tym życiem,
gdyż ciemność wieku - ciągle jeszcze trwa.
Gdy łodzi niejednej grozi rozbicie -
w tym świata morzu, rozpaczy i zła..!

Dodatkowe informacje