Chcę czerpać...

Kto wie, co będzie za kilka lat,
może nie będzie już tutaj mnie..?
Może nade mną będzie - świat -
a ja w tej ziemi samym dnie..?

Nie mogę, więc tych dni zmarnować,
które jeszcze w życiu, pozostały mi.
Lecz nim odejdę, pragnę zaowocować -
w nabrzmiałe pracą, na niwie Pańskiej dni.

Lecz cóż ja mogę, twór - taki słaby,
nie mając nawet młodość, ni sił,
Pragnę, więc tylko pragnę, aby
- ten duch nadziei we mnie żył.

Na całą szerokość, więc otworzyłam,
przed Bogiem - drzwi
serca mojego.
I odnowa wielka we mnie nastąpiła,
pod wpływem - Słowa najświętszego..!

Wielce pragnę Boga wielbić, i sławić,
i miłość mą - na szczyty wnieść..!
Gdyż On mnie z ciemności i błędu wybawił,
z niewoli grzechu wywiódł mnie.

Dlatego wszystko chcę wiedzieć o Nim,
by charakteru nauczyć się Jego.
Do Bożej woli, umieć ciało swe nakłonić -
by zasłużyć, na miłość Stwórcy swojego.

Więc czerpię ze Słowa, tym pokarmem żywię ducha,
i nie zauważam - jak mijają lata.
Lecz w tym czasie urosły we mnie pokora i skrucha,
przybliżając do Stwórcy, odciągając od świata.

Chcę czerpać i czerpać, z tej żywota Księgi,
gdzie dla wszystkich, pokarmu jest wiele.
I nie lękam się w czerpaniu tym, ciała mitręgi,
niech no tylko się nasycę, i z innymi
się podzielę.

Dodatkowe informacje