Lustro mojej duszy...

Gdy spoglądam w lustro mojej duszy,
zobaczyć w nim mogę czasami,
cel mój, który mi się zawieruszył,
zrodzony w sercu - przed
latami.

Cel ten, najdroższe serca pragnienie,
bywa, że czasem, gdzieś mi znika.
Wówczas niejasnym jest me dążenie,
znikają ślady - Przewodnika.

Oj, błądzą wtedy moje nogi,
i uginają się od strachu.
że nie znajduję wytyczonej drogi,
zasypanej burzą - pustynnego piachu..!

Życie, to pustynia i piaski ruchome,
przede mną wiry wciągające mnie.
Szanse moje często byłyby znikome,
gdyby nie to, że Bóg wciąż znajduje mnie.

Otrząsam się i myślę... dlaczego
o ślubach zapominam moich..?
Czy Pan, narzędzia tak niewdzięcznego,
nie wyrzuci - z rąk Świętych Swoich..?

I biegnę wtedy do Słowa Jego,
do skarbnicy Bożej mądrości.
Znajduję brzydotę czynu swego,
szukam studni Jego miłości..!

A gdy studnię Bożą znajduję,
Jej wodą długo omywam się.
I czuję, że Bóg mnie miłuje,
choć bywa, że czasem chłoszcze mnie!

Tak każdy ojciec, co kocha dziecię,
karze je, ucząc życiowych dróg.
By nie zginęło w tym pustynnym świecie,
gdzie ziemia osuwa się wciąż spod
nóg..!

Dodatkowe informacje