Nie trzymaj łez...

Nie trzymaj łez swych na uwięzi,
niech spod twych powiek wypłyną,
niech nie stoją na krawędzi -
lecz niech stoczą się lawiną.

Czasami się wypłakać trzeba,
jeśli za dużo w piersi - łkań,
westchnienie wysłać - aż do nieba,
by szloch nie ściskał nas za krtań.

Płacz, niech piersią wstrząśnie łkanie,
płacz w ramionach siostry, brata...
Bo te łzy, to braterskie wyznanie,
że nie chcesz iść z bólem - do świata..!

Bo jeśli płakać przestaniesz,
to serce twoje -stwardnieje... stwardnieje.
I dla innych twardym się staniesz,
i dla wszystkich - skamieniejesz!

Więc jeśli łez się nazbierało,
że ciężar ich przytłacza cię,
Wypuść je... by nic nie zostało,
a lepiej wnet poczujesz się.

Wspomnij.., Pan nasz czasem płakał też,
gdy
użalał się nad światem.
Dlaczego więc ty - twardym być chcesz,
i zamkniętym - przed swym bratem..?

Czasami się wypłakać musisz,
i nic ma, czego wstydzić się.
zamiast się łzami swymi krztusić,
w ufnych ramionach wylej je.

Nadzieja nasza w Panu Bogu,
że znikną wnet przyczyny łez.
Bo już Królestwo Boże w progu,
oczekujących Pana jest..!

Dodatkowe informacje