Oleander

Oleander pod mym oknem, na balkonie,
pysznym przystroił się kwieciem.
Pochylony, jakby ciągle trwał w ukłonie,
zakochany w tym przepięknym świecie.

Długo każdy świt czekał na ten dzień,
nim się pąki otworzyły jego,
nim w kielichy zamieniły się
wypełnione, zapachem olejku wonnego.

Czyż nie jest to cudem, że z gałęzi,
zawsze o wybranej roku porze,
wybiegają pączki jakoby z uwięzi -
przez pękające otworki w korze..?

Tak niewiele pąkom trzeba, ciepła nieco
i tej życiodajnej wody, ziemi.
A wkrótce z nich kwiaty jak ptaki wylecą,
powietrze nasycając wonnościami swymi.

Jeszcze pierwsze, niewidzialną rozwinięte mocą,
nie przekwitły Oleandra kwiaty -
a już nowe pąki wybiegły z gałązek nocą,
niczym z gniazd - ptaki skrzydlate
..!

Wpadającą oknem woń Oleandra czuję,
jego piękno i zapach radość mi sprawia.
Więc się tym tworem Bożym raduję
od wiosny, do jesieni serce nim zabawiam.

Chwała Tobie, Wielki Boże,
żeś ten świat przystroił w kwiaty.
że każdy serce swe cieszyć nimi może,
może być szczęśliwym, choć nie jest bogatym.

Dodatkowe informacje