Skrzydlata myśl...

Nie wzniosę się nad ziemię wysoko,
choćby mi orle wyrosły skrzydła.
Nie pragnę głową dotykać obłoków,
kosmiczne - oglądać straszydła...
Mogę się wznieść
na chwilę jedynie, o tyle
by ziemi dotykać palcami stóp bosych,
lecz, mocno i czujnie,
by nie poddać się wiatrów podstępnym
porywom.


Nie odlecę w nieznane,
by patrzeć na ziemię z góry,
lecz spokojnie na niej siądę,
z dołu będę patrzeć w chmury.
I podziwiać będę słońce,
śpiewu ptaków słuchać będę,
ale z dołu... ale z ziemi.
by mnie kiedyś nie rumienił wstyd
i żal - że rzuciłam cud tej ziemi -
by pokochać złudną dal.


Choćby mi skrzydła orle wyrosły,
i na wyżyny ponieść mnie chciały,
raczej je przytnę, raczej skrępuję,
by w mym umyśle nie spopielały
jedyne wartości - których serce
potrzebuje.
Rośnij we mnie pokoro i cnoto,
stróżem bądź mych warg,
i myśli rozbieganych bądź zaporą -
by się one, tak skrzydlate,
nie zmieniły - w wyobraźnię chorą!

Dodatkowe informacje