Wybacz mi Boże…

A gdy kolejnej nocy toczyłam z bólem - bój
i już mi się zdawało,
że on przerasta mnie.
Wśród ciszy nocnej dławiłam płacz rozpaczliwy
mój - krzykiem i łzami krztusząc się!

Wołałam...Panie.., Panie mój,
wszak obiecałeś przecież,
że
nie opuści wzywających Cię, Duch Twój -
więc dlaczego..? Dlaczego opuściłeś
mnie?!

Potem moje usta zamarły. Ze drżeniem,
o... nieszczęsna języka siła..!
Wybacz mi Boże.., wybacz mi me uniesienie
gdyż Cię przepraszam za to, co niechcący -
wymówiłam..!

I przysłał do mnie Swe Anioły Bóg...
rącze Anioły Swoje..!
Nie szczędząc czasu ni zmęczonych nóg,
przybyły, o zdrowie zapytać moje!

A nie tylko zapytać, ale podnieść ducha,
i przepędzić niepokoje.
O, jakże miło, że Bóg skłonił ucha,
by wysłuchać prośby i lamenty
moje..!

A owe Anioły, z różnych przyszły dróg,
przynosząc mi ciepło w dom.
I pełne miłości były oczy owych sług-
ich usta są szczere, oczy pocieszać chcą!

Pełne duchowych pokarmów, wdzięczne naczynia,
z sercem błyszczącym - od czystości..!
Musi zaiste znaleźć się przyczyna
by móc, docenić te braterskie miłości..!

Wiem, jam niewdzięczna, tyle czerpiąc ducha
- jak niewiele ze siebie daję.
Mój Bóg mnie płaczącą znów wysłuchał,
bo ciągłych błogosławieństw od Niego doznaję!

Przeszłe moje lata zakopanych możliwości,
i złe - Pańskim - szafowanie! O, ileż wyżej
podniósł się mój duch - w mej słabości,
jakże inne jest serca mego mieszkanie!

I dziś się pytam.., pytam sama siebie:
na co ja czekałam..? Jestem tyle dłużna
memu Panu w Niebie, z tego -
co przed laty, Jemu ślubowałam..!

Czas nie stoi w miejscu, i nie czeka,
aż się na coś - zdecydujesz.
Dziś los drwi ze mnie, lecz nie narzekam,
wiem.., głupia panna, czas nadgonić próbuję.

Lecz tak myślę sobie.., jestem pewna tego..,
że Bóg - da mi siły.
Być może, iż z pomocą Anioła wybranego,
by mego serca śluby, dotrzymane - Jemu były.

O, jakże winna czułam się przed Panem,
za niebaczne słowa me. Ból z czasem
minął.., lecz wstyd czułam nad ranem -
gdy z modlitwą do Boga udałam się..!

Dodatkowe informacje