Samotność...

I znów cisza w dom mój się wkradła,
a z nią ta pustka tęsknotą nabrzmiała.
Na ścianach cienie świetlane snują się
i plączą - to odbiegając od siebie
to wracają, znów się łącząc..!
Jestem sama... nawet myśli moje się rozbiegły,
i znów ironia losu..!
Skarży się i krzyczy skołatana dusza,
lecz  kto jej wysłucha, i kto nią się wzrusza..?
O, losu mojego niezmienna udręko..,
czyż droga moja wiodąca przez życie
usiana być musi - samotności męką..?


Łza goryczy w samotności
oczy mi zalewa co dnia.
Siedzę, jako na pustyni, mój czas ucieka,
jakaż na to skazać może zbrodnia -
by tęsknotą zabijać człowieka..?
Ucieka mi życie, i ucieka czas..,
i może już nigdy nie będę wśród was
ukochani moi.
Lecz nie opłakujcie mnie, dla was życie
toczyć się nadal musi,
podczas gdy moje - już za życia stoi!

Dodatkowe informacje