Bukiet z kwiatów cierpienia...

Kiedy ból mnie trapi, aż tak,
że tracę siły, tchu mi brak.
Że mój spokój opuszcza mnie,
a myśli złe zbiegają się,
Nic nie jest w stanie pomóc mi,
a ten ból, jak gwóźdź, we mnie tkwi!

Gdy co mogłam uczyniłam,
lecz bólu się nie pozbyłam,
by nie wpaść w rozpaczy sidła,
mą skargę, na wiary skrzydłach,
do pana swego zanoszę,
i o pomoc dla mnie, proszę!

Aż dotąd, żar modlitwy mej,
zwyciężał zawsze w walce tej!
Lecz przecież wiem, iż przyjdzie czas,
że ból wygra! Ten jeden raz!
Bowiem umrzeć będzie trzeba,
byle godnie! Jak Pan z nieba.

Lecz tymczasem, z dni co płyną,
chwytam chwile, nim przeminą.
W strofach wierszy je układam,
choć ułomne, Bogu składam!
Mój bukiet, z kwiatów cierpienia,
o zapachu-poświęcenia!

Dodatkowe informacje