Warszawskie Powstanie...

A gdy Warszawa Powstała,
przeciw okupantowi jej,
w niemocy swej-zawołała,
do Ciebie Panie!
Przez sprzymierzeńców zdradzona,
zdeptana.., lecz podniosła się.
Choć ze wszech stron osaczona,
czyniąc-Powstanie!

Ojczyzny drogiej krwawiło,
ciało ranione przez wroga.
Serce jej, ledwie już biło,
wróg ściskał-za krtań!
Ten wróg, nienawidził Boga...
on sam, bogiem świata chciał być.
Idąc, pożerał narody,
nasz wróg.., tenże drań!

Ten Powstania krzyk rozpaczy,
wybiegł, lecz został zdławiony.
Gdyż wróg, zagładę przeznaczył-
Żydom i Polakom.
Tak niewiele brakowało,
że na kolana rzucony
lud..,co wycierpiał niemało,
znikłby-bez znaku!

Krematoria wciąż dymiły,
snuł się swąd-palonych ciał.
Z dymem się prochy wznosiły,
narodów świata!
Wielki ucisk na świecie trwał,
kraj za krajem.., podbijał wróg.
Nasz piękny Kraj, zgliszczem się stał,
za sprawą kata!

Tyko szatan wymyślić mógł,
Obozy.., Getta gehennę!
Lud śpiewał,że zasnął Pan Bóg,
tam.., w Swoim niebie.
Te lata.., w zbrodnie brzemienne,
rodziły nienawiść-i żal.
Rozpaczy pieśni płomienne,
prozy, mroczną dal..!

A gdy już nadzieje zawiodły,
i nie widać końca wojny,
Warszawa wznosiła modły,
do Ciebie-Panie!

 

Jezu.., ratuj-bo giniemy,
wróg jest wieki! Wróg jest zbrojny!
My już więcej, nie zniesiemy,
niech się, cud stanie!

Ten zryw ludu.., krzyk Powstania,
pewnie do nieba doszedł bram!
Był to jednak jęk, konania,
Miasta Warszawy!
Jezu, ratuj.., wołano tam,

póki duch w piersiach jaki był.
Tylko Twój cud mógł pomóc nam,
Panie łaskawy!

Ten cud, wkrótce stał się, Panie,
wróg myślał, iż świat-jest jego.
Lecz możną Swą ręką, lanie,
sprawił jemu Bóg!
Od sprzymierzeńca dawnego,
i wojsk co zgromadziły się,
pod okiem Wszechmogącego,
odwieczny padł wróg!

Wielu z tych, co mu służyli,
z nim, na hańbę kiedyś wstanie!
Gdyż za tyle krwi niewinnej..,
czeka Sąd..,! Karanie!
Tyś był Jezu, zawsze z ludem,
choć czasem, może zwątpił kto?
Jednak ten Kraj, przetrwał-cudem,
dzięki Ci.., Panie!

Dodatkowe informacje