Wszystko nietrwałe jest tak...

Umilkły, na czas jakiś, nieba gniewne gromy,
odchodząc, pomrukiwały czasem jeszcze.
Wściekła wichura, pozbawiła dachów domy,
do których wdarła się, razem z ulewnym deszczem!

Struchlały serca ludzkie.., ścisnęła je trwoga,
krzyki i lamenty, ginęły w huraganie.
Niektórzy, rozpaczliwie wołali Boga,
gdy w wodzie znalazł się ich dobytek.., mieszkanie!

Wały rzek przerwane...! Wicher, niby Tornado,
w strasznej topieli wód, niektóre Wsie-zniknęły!
W gradobiciu.., łany zbóż na ziemię się kładą,
nie będzie żniw! Co wyrosło.., wody wzięły!

Niepozorne potoki, w rzeki się zmieniały,
z oberwanej chmury, wylewało się-morze!
Wezbrane.., mętne wody, wszystko zabierały,
zostawiając nieład.., po szalejącym potworze!

To.., panikę i rozpacz wywołało,
pośród tych, których nieszczęście owo, dotknęło.

Tymże.., końcem świata nazwać by to, za mało,
bo oto właśnie, dla nich.., wszystko się zaczęło!

Beztroska i chaos.., większe, niż przed latami,
bezprawie i bezrząd, i wieża Babel w Kraju!
Niektórzy z powodzian, są.., tak zupełnie sami,
Boże! Oni wiedzą, iż tylko Ciebie mają!

Ewakuacja ludzi trwa.., ludzie się boją
odejść na poniewierkę, zostawić wszystko!
Boże..! W tychże próbach człek niezdolny jest pojąć,
iż zostało mu tylko, Imię -  i Nazwisko!

Od lat kilku, w letniej porze to się powtarza,
także i na wiosnę, gdy roztopy bywają.
Lecz nie masz mój Boże, w Kraju.., gospodarza,
coby.., tak sercem, sprawami tymi się zajął!

Znów więc wszelkie kataklizmy, przypisze się,
nie rządzącym..,lecz Imieniowi Twemu, Boże!
Na świecie klimat się zmienia. A więc w związku z tym,
człowiek, z Naturą przegrywa! Gdy mu nie pomożesz!

Lecz przecież ludzie muszą, przychodzić do Ciebie,
nie tyko wówczas, gdy nieszczęście już się stanie.
Oni, muszą Cię widzieć w swym codziennym chlebie,
w Tobie widzieć muszą, swe bezpieczne mieszkanie!

Dodatkowe informacje