Ukryj i tę winę

Przychodzisz do mnie, o Wszechmogący,
w chwilach, kiedy jestem najsmutniejsza.
W chwilach, gdy bywam najboleśniejsza,
pocieszasz mnie Słowem miłującym.
I w cieple Twoich Słów,
staję się mocna znów.

Przychodzisz do mnie, o Wszechmogący,
by złamaną żalem, podnieść mnie.
Smutną, bowiem znów zaplątałam się,
w pajęczynie spraw, nic nie znaczących.
I tak mi wstyd! I źle..,
że wciąż zawodzę Cię.

Pokutuje więc mój duch skruszony,
bo wydłużyły się odległości,
prowadzące do doskonałości.
Jak pokaże się Bogu-splamiony?
Chylę głowę swoją,
pełną niepokoju.

Zamykam oczy.., wstyd spojrzeć w niebo,
który to już raz, przepraszam Boga?
Lecz to jedyna do Niego droga,
wybaczenie Boże-jest mą potrzebą!
Bóg tego wysłucha,
w kim żal jest, i skrucha.

Tak codziennie ze sobą bojując,
myślę o Tobie, o Wszechmogący.
O tym, jaki jesteś miłujący,
tak wiele, wielbiącym Cię, darując.
Ukryj i tę winę,
i winy-przyczynę.

Dodatkowe informacje