Ni grzechu nie był winien

Ze zbrodniarzami wraz będąc policzony,
biczowany, szedł na Kalwarię wiedziony,
przez grzeszników, co nie mieli sumienia,
a tylko nienawiść, dla Jego-Imienia!

Niósł Swój krzyż, padając pod ciężarem jego,
drżało, krwawym potem zlane ciało.
Pluto Nań! Drwiono z Syna Bożego,
lecz serce Jezusa pragnienie wypełniało-
by dokończyć dzieło rozpoczęte.
Mimo iż ból, wokoło wrzaski zawzięte.
Tłum, nie mogąc doczekać się widowiska-
urąga, nie przestając rzucać wyzwiska!

Jezus, krzyż ciężki dźwiga ciałem zbolałym,
myśli o tym: czyli wszystko - wykonałem?

Mając na myśli grzech Adamowy,
i klątwę, którą pragnął zdjąć z niego,
lękał się Jezus, czy Okup warunkowy-
spłacić zdoła? Pijąc Kielich bólu Swego,
myśli On, o zabezpieczeniu przyszłości-
Matki drogiej Swej! Więc w bezmiarze miłości,
Swojemu umiłowanemu uczniowi,
za Matkę, porucza Maryję - Janowi!

Mąż Marii Józef, czas jakiś już nie żył,
Jezus, bardziej niż rodzinie, Janowi wierzył.

Choć grzechu nie był winien, ani zbrodni,
śmierć Mu haniebną zgotowali niegodni!
Ubiczowawszy ciało Syna Bożego,
wbijali gwoździe, w ręce i nogi Jego.
Najpodlejsi z ludzi urągali Jemu,
zadając ciosy - Zbawicielowi swemu!

Wołał do Boga, Pan do krzyża przybity,
głowę ranią ciernie; tłum jeszcze nie syty
zabawy, dziwowisko czyniąc z mąk Jego,
Który cierpiał dla korzyści-świata tego!
Gdy skonał, włócznią przebito bok Jego,
wykonał się Plan - Odkupienia ludzkiego.

Po śmierci Pańskiej, jak w proroctwach pisano,
o szatę Jezusową, losy miotano!

Jakie to nieprawe, i jakie to smutne,
że ludzkie serca mogą być-tak okrutne!
Gdyby dziś na ziemię zmartwychwstały zszedł Pan,
znalazłby podobny tamtym, serc ludzkich stan.
Lecz Bóg wielce wywyższył naszego Pana,
Jemu, nad ziemią i niebem, Moc jest dana.

Wkrótce Chrystus, kres wszelkim położy złościom,
i jak wówczas, leczyć będzie świat - Miłością!

Dodatkowe informacje